Opublikowano:

Hip Hop Kemp – poradnik profesjonalnego pakera

Nastał czas radosnego pakowania! Wyruszam właśnie na ostatnie przedkempowe zakupy, ze spisanymi wszystkimi rzeczami, o których zapomniałem przy wcześniejszych edycjach. Przeraźliwie zimne noce już mi nie straszne, z jedzeniem radzę sobie znacznie lepiej, ale wiem z doświadczenia, że nawet najprostsze życiowe czynności na Kempie mogą okazać się wyzwaniem. Dla wielu uczestników jest to pierwszy w życiu wypad “na namioty”, więc są zdezorientowani brakiem wielu codziennych udogodnień. Postaram się więc ułatwić sobie i Wam życie, przypominając o najważniejszych rzeczach do zabrania.

Ciuchy

Wiecie jak zawsze rozpoznawaliśmy Niemców na Kempie? Po nowych, nieskazitelnie czystych butach doskonale fitujących kolorystycznie i markowo z całą resztą stroju. Niestety, ostatniego dnia Niemców zwykle nie dało się już odróżnić od reszty uczestników. Zgadnijcie dlaczego.

Gotowi na pierwszą i ostatnią podróż Waszych kicksów?

To, co chcę Wam przekazać, a właściwie przypomnieć to fakt że jedziecie na KEMP(ING). Będziecie budzić się w pyle, chodzić po błocie, znajdować swoje ubrania w bardzo dziwnych miejscach, a czasem nie znajdować ich wcale. Jeśli więc macie w szafie znoszone ciuchy, które lubicie, ale nie ubieracie ich już “na salony”, to wycieczka na Kemp godnie zakończy ich żywot.

Wakacyjna pogoda zmyliła już niejednego amatora kempingu, co kończyło się rozpaczliwym pożyczaniem od wszystkich naokoło bluz, kurtek, koców i peleryn. Amplituda na Kempie sięga nawet kilkunastu stopni, dlatego warto wziąć ze sobą ciepłe rzeczy – pamiętam noce, podczas których wskazane byłyby kurtka zimowa i kalesony.

Na szczęście po nocy (zwykle) przychodzi dzień, a tu już przydadzą się Wam klapki, kąpielówki, czapki i kapelusze słomkowe oraz oczywiście okulary przeciwsłoneczne. Tylko nie pożyczajcie od raperów tych za parę tysięcy, budżetówki ze stacji benzynowej spokojnie wystarczą.

Jedzenie

To kolejny wyznacznik, dzięki któremu odróżnicie wytrawnego kempowicza od tegorocznego rookie. Tego pierwszego możecie spotkać z grillem, palnikiem i podręcznym zestawem survivalowca, ten drugi głównie przepuszcza majątek życia (swoich rodziców) przy straganach z jedzeniem. Nikt nie jest jednak bez winy, w stanie wskazującym nie idzie oprzeć się pokusom, a kto nigdy nie poddał się budce z hot-dogami, zapiekankami czy tymi obrzydliwie słodkimi donutami z polewą, niech pierwszy rzuci kamień.

Jeśli jedliście langosze na Węgrzech, to gwarantuję Wam że na Kempie smakują zupełnie inaczej… ale chociaż ratują życie.

Mimo wszystko, polecam samowystarczalność – nie ma to jak wspomóc się grillem na polu namiotowym. Do tego potrzebujecie minimum jednej pary sztućców, talerza, kubka, ostrego noża i bezcennych mokrych chusteczek. Z kieliszków też zrobicie dobry użytek, wierzę w Was.

Przydatne gadżety

Jako kempowy dziad pamiętam jeszcze czasy, gdy baterie w telefonach przeżywały na jednym ładowaniu cały festiwal. Inna sprawa, że komórek prawie nikt nie używał, bo roaming był cholernie drogi. Dziś jak wiemy wyzwaniem dla niektórych aparatów jest wytrzymanie paru godzin, dlatego kupcie sobie powerbank. Pamiętajcie, że czym więcej osób będzie wiedziało, że go macie, tym bardziej będzie nieprzydatny – taka mała podpowiedź.

Choćby ze względu na ciekawe kempowe spotkania, warto mieć telefon w pogotowiu.

Skoro jesteśmy już przy szeroko pojętej elektronice, dobrym pomysłem jest głośnik na Bluetooth – pamiętaj tylko, że nie każdy chce słuchać o 4 rano Twojego ulubionego numeru, zwłaszcza jeśli leci trzydziesty szósty raz. Pod rząd. Zabierz do kompletu słuchawki, tylko ściągnij je przed koncertami. Lata temu jeden z moich znajomych puścił sobie płytę Hasta i wyruszył na teren festiwalu. Znaleźliśmy go 8 godzin później, nieprzytomnego w namiocie. Ze słuchawkami na uszach.

Jeśli już zadbacie o stan swojej baterii, a muzyka zrobi Wam odpowiedni klimat, warto mieć na czym – i pod czym – siedzieć. Oto i właśnie rzecz, o której co roku przypominam sobie dopiero na kempingu: rozkładane krzesełko lub leżak. To najczęściej znikający przedmiot po pobudce, więc jeśli dobrze Wam się siedzi to schowajcie go na noc do namiotu. Do leżenia niezbędna będzie oczywiście karimata, albo dmuchany materac, który nieco ułatwia zaśnięcie. Spoconą pobudkę już niekoniecznie.

Kosmetyki i lekarstwa

Aż wstyd o tym pisać, ale spotkałem się z naprawdę różnymi przypadkami – weźcie szczoteczkę do zębów. Jeśli nie macie zamiaru zrobić tego dla siebie samych, zróbcie to dla współkempowiczów. Posiadanie własnego żelu pod prysznic też jest całkiem mile widziane. Jeśli macie w planach zmieniać skórę na jesień to nie bierzcie żadnego kremu do opalania – samo się zrobi. Z lekarstw niezbędne będą te przeciwbólowe, mogą się przydać plastry, coś na niestrawność, zgagę czy problemy żołądkowe, oraz… węgiel. Zdecydowanie węgiel.

Optymalny zestaw zdrowego kempowicza zawiera 3 nerki. Wariant minimum to jedna sprawna i jedna zamykana.

Przypadki kradzieży niestety zdarzają się na Kempie notorycznie, trudno tego uniknąć przy tak dużym spędzie ludzi. Najcenniejsze rzeczy noście zawsze ze sobą, ewentualnie schowajcie w specjalnym miejscu z depozytami – niestety nawet wnętrze zamkniętego samochodu często nie powstrzymuje amatorów cudzej własności.

Na koniec – oczywistości

Owszem, warto mieć ze sobą namiot i śpiwór jeśli lubicie mieć dach nad głową. Znam osoby, które przez całe 4 dni nie potrzebowały ani jednego, ani drugiego. Znam też takich, którzy jechali bez pieniędzy lub gubili wszystkie pierwszego dnia i też nie narzekali na brak czegokolwiek. Jeśli palicie, to weźcie ze sobą dwa razy więcej paczek niż myślicie, że potrzebujecie – jak nie spalicie, to sprzedacie, już drugiego dnia papierosy stają się towarem deficytowym. Niektórym mogą się przydać prezerwatywy – da się do nich nalać wody, mogą robić za awaryjny bukłak, a do tego tak śmiesznie pękają. No risk, no fun.

Mam nadzieję, że powyższy artykuł pomoże Wam w pakowaniu i pozwoli uniknąć wielu sytuacji, których dałoby się uniknąć. Nie bez powodu jednak Kemp nazywamy festiwalem z atmosferą – naokoło znajdziesz masę ludzi, którzy chętnie i bezinteresownie Ci pomogą. Kto wie, może nawet trafimy na siebie na polu? 

2016 – w drodze na Kemp:

2016 – w drodze do domu

2 komentarze do: „Hip Hop Kemp – poradnik profesjonalnego pakera

  1. Bardzo przyjemnie mi się czyta Twoje wpisy 😉 Wszystko napisane w luźny, humorystyczny sposób – taki styl trafia najbardziej 😀 na dodatek ten wpis jest jak najbardziej pomocny 😉 Śledzę bloga, czytam wszystko z chęcią, bo ewidentnie masz smykałkę do pisania 😉 już pierwsze linijki przyciągają wzrok i nie odrywam go już do końca tekstu 😀 naprawdę miło jest poczytać to, co tu wstawiasz 😉

    1. Dziękuję bardzo, miło że zaczynacie komentować 🙂 Będę pisał najczęściej, jak się da, wszelkie sugestie i opinie są bardzo cenne 🙂

Dodaj komentarz